Jest 23:40. Patrzysz w monitor, chociaż rano obiecałaś sobie, że dzisiaj zamkniesz laptopa przed dwudziestą. W głowie gonitwa myśli: zapłacić ten ZUS teraz czy rano? Jak wycenić tę nową ofertę, żeby nie przegiąć, ale też nie dokładać do interesu? Prowadzisz firmę, gasisz pożary, a na koniec dnia i tak zostajesz sama z Excelem i wątpliwościami. To nie jest przedsiębiorczość, tylko samotność w pozłotku.
Ciemna strona bycia na swoim
Kiedy zakładasz firmę, kupujesz wizję niezależności. Rzeczywistość uderza szybko: nagle jesteś swoim własnym działem sprzedaży, księgowością, marketingiem i biurem obsługi klienta. Zamiast rosnąć, toniesz w bieżączce.
Wiele z nas zaciska wtedy zęby. Przecież prośba o pomoc to "oznaka słabości", prawda? Efekt jest taki, że z trudnymi decyzjami bujasz się tygodniami. W nieskończoność poprawiasz ofertę, której nie wypuszczasz, bo nie masz z kim przegadać strategii.
Zbudowałyśmy WBH, bo same doszłyśmy do ściany
My też tam byłyśmy. Zbudowałyśmy Women's Business Hub, bo miałyśmy dość gaszenia pożarów w pojedynkę.
Mona to zadeklarowana kociara, przyzwyczajona do własnego, niezależnego rytmu pracy. Kaja, mama i psiara, mistrzyni żonglowania logistyką rodzinną i firmową. Kiedy zakładałyśmy spółkę, słyszałyśmy, że "ogień i woda to świetne połączenie".
Romantycznie, prawda? W praktyce bywa… ciekawie. Inny styl komunikacji, inne priorytety w ciągu dnia. Bywają momenty paniki („musimy zrobić to teraz, bo Młody jest na drzemce” „nie mogę, jadę z kotem do weterynarza!”), ale szczerze: nigdy nie miałyśmy ochoty rzucić wszystkiego i wyjechać w Bieszczady (a Mona spędziła w Bieszczadach tyle dzieciństwa, że romantyzm tego kierunku jej nie rusza… choć jeśli masz wolną chatę nad morzem, to poprosimy o wiadomość prywatną).
Jaka jest nasza recepta na brak kłótni? Zamiast zamykać się w sobie, siadamy i omawiamy temat do bólu. I wiesz co? Odkryłyśmy, że nasze skrajne różnice uratowały nam biznes. Kiedy jedna utykała na procesach, druga rzucaała inne światło. Kiedy druga nie miała siły po nieprzespanej nocy, pierwsza przejmowała stery. Zrozumiałyśmy, że najszybciej rośnie się, gdy obok jest ktoś, kto spojrzy na twój biznes z zupełnie innej perspektywy.
Czy to miejsce dla Ciebie? (Szybka diagnoza)
Nie będziemy sprzedawać Ci wizji, że WBH to rozwiązanie na wszystkie problemy biznesu. Zanim opowiemy Ci o naszych mastermindach, sprawdźmy, czy w ogóle ich potrzebujesz. Zobacz, czy brzmi to znajomo:
- Odkładasz decyzję o podniesieniu cen dłużej niż tydzień, bo boisz się, że klienci odejdą.
- Robisz wszystko sama, bo "nikt nie zrobi tego tak dobrze".
- Boisz się przyznać na głos, że jakaś usługa po prostu się nie sprzedaje i w kółko pompujesz w nią budżet.
- Nie masz z kim szczerze przegadać strategii. Twój partner lub znajomi z etatu potakują, ale nie rozumieją, z czym się mierzysz.
Jeśli odhaczyłaś choć jeden punkt, to znaczy, że nie potrzebujesz kolejnego kursu „Jak zarobić pierwszy milion”. Potrzebujesz lustra.
20 minut, które zmieniają wycenę. Jak to działa w praktyce?
Zamiast rzucać ogólnikami o "sile networkingu", damy Ci konkret z naszego podwórka.
Niedawno jedna z „naszych” dziewczyn przez kilka tygodni biła się z myślami, czy podnieść stawki za swoje usługi. Blokada była ogromna. Podczas jednej sesji mastermind – sprawnie poprowadzonej z wykorzystaniem Design Thinking – wzięłyśmy to na warsztat. Zaczęłyśmy od pytania: „Co najgorszego może się stać?”. Skończyłyśmy na konkretnej liczbie, nowej drabince cenowej i gotowej wiadomości do klientów.
Tydzień później? Pierwsza sprzedaż w nowej, wyższej stawce. To, z czym męczyła się w samotności przez miesiąc, załatwiłyśmy w niespełna pół godziny.
I właśnie tak przestajesz mielić temat w swojej głowie tygodniami. Uczysz się na cudzych, przepłaconych błędach. Czujesz ulgę, widząc, że nie tylko Ty zadajesz sobie pytanie „czy w tym miesiącu stać mnie na księgową?”.
Twój ruch
Mastermind WBH nie jest terapią ani klubem „pogadamy i zobaczymy”. To robocza przestrzeń dla kobiet, które chcą szybciej podejmować decyzje i przestać udawać, że wszystko mają pod kontrolą.
Jeśli czytając ten tekst, pomyślałaś „kurczę, ktoś wreszcie mówi, jak jest”, to prawdopodobnie jesteś dokładnie w tym momencie, w którym warto przestać być Zosią Samosią. Grupy startują wkrótce, a pracujemy w małych składach, bo każda z Was ma dostać czas, a nie tylko inspirację.
Sprawdź szczegóły i zobacz, czy to Twój moment.